Bad Doberan 2007

W dniach 16-25.07.07 odbyły się Miedzynarodowe Spotkania Młodzieży w niemieckim mieście Bad Doberan.
Cała, dziesięcioosobowa grupa z LO Czaplinek wraz z dwiema opiekunkami panią Joanną Mączkowską i panią Małgorzatą Płochocką, zebrała się na dworcu w Czaplniku. W drodze do Niemiec rozmawialiśmy o tym co czeka nas w Bad Doberan. Droga chociaż ciężka, była bardzo przyjemna. Na miejsce dotarliśmy ok. godziny 16. Czekali tam na nas niemieccy opiekunowie. Przedstawiliśmy się sobie a następne razem udaliśmy się na halę. Tam przywitała nas grupa młodzieży z Bad Doberan i Bad Schwartau. Zmęczeni rozpakowaliśmy się, wzięliśmy szybki prysznic i zebraliśmy się wszyscy razem na hali by wysłuchać programu spotkania. Potem udaliśmy się na zewnątrz, gdzie czekał już na nas grill. Był on świetna okazją do zapoznania się z całą grupą a dla niektórych do odnowienia kontaktów nawiązanych na poprzednich spotkaniach. Po kolacji nikt nie miał już siły, by robić cokolwiek innego. Wszyscy udaliśmy się spać. Wiedzieliśmy bowiem, że następnego dnia czekają nas niesamowite atrakcje.
Obudziła nas muzyka niemieckiego radia dochodząca z głośników. Po wspólnym śniadaniu zebraliśmy się przed halą. Wszyscy wyruszyliśmy na rynek, gdzie czekała już na nas pani przewodnik. Oprowadziła nas po zabytkowych miejscach tego pięknego miasta i przybliżyła pokrótce jego historię. Po zwiedzaniu mieliśmy czas wolny, który większość z nas przeznaczyła na zakupy. Wieczorem pojechaliśmy nas morze. Choć woda była zimna, nie mogliśmy przegapić takiej okazji i nie wykapać się w Bałtyku po niemieckiej stronie.
Trzeciego dnia zostaliśmy podzielni na dwie grupy i wyjechaliśmy do Sternberg.
Grupa pierwsza udała się na kajaki a druga na rowery. Zostaliśmy zaopatrzeni w jedzenie i picie na cały dzień. Jadąc rowerami spotkało nas wiele przygód. Droga przez las, pod górkę i po piachu dała się wszystkim bardzo we znaki, lecz dzięki poczuciu humoru chłopaków cała wycieczka rowerowa była bardzo przyjemna i wesoła. Nie obyło się jednak od wywrotek....
Zmęczeni, ale z uśmiechem na twarzy wróciliśmy na plażę, gdzie czekały już na nas rozbite namioty. Wieczór spędziliśmy przy ognisku. Próbowaliśmy nauczyć Niemców legendarnego już „Ore, ore”. Chociaż ciężko było im wymówić niektóre słowa, byli wytrwali i pod koniec śpiewali już razem z nami. Po ognisku poszliśmy spać, by nabrać sił na następny dzień. Tym razem nasza grupa miała w palnie spływ kajakowy. Po śniadaniu, pan Mario, który miał płynąć z nami przestawił wszystkim zasady jakie powinny panować podczas spływu i opowiedział co będziemy mogli zobaczyć. Wreszcie wyruszyliśmy. Dzięki uprzejmości naszych dwóch wspaniałych kolegów: Dawida i Kevina, ci, którzy mieli miej sił żeby płynąć, mogli liczyć na ich pomoc. Podobnie jak na rowerach tak i tu nie obyło się bez „niespodzianek”. Michał, który płynął z dwiema Niemkami: Sarą i Julią wpłynął w krzaki i.... niestety przewrócili się. Mimo to, uśmiech nie schodził i ich twarzy do końca dnia. Po przepłynięciu wyznaczonego szlaku wróciliśmy na plażę. Mieliśmy czas, żeby odpocząć i spakować się, bowiem wieczorem już wracaliśmy do Bad Doberan.
W autobusie, przez całą drogę było głośno i wesoło. Śpiewaliśmy, śmialiśmy się i opowiadaliśmy sobie kawały. Nikt już nie pamiętał o zmęczeniu.
Piątego dnia był dzień kąpieli w Heiligendamm. Wyszliśmy zaraz po śniadaniu. Czekała nas długa droga. W tym czasie szlifowaliśmy swój niemiecki rozmawiając z Niemcami i słuchaliśmy polskiej muzyki. Zauważyliśmy, że nie jednej osobie wpadła ona w ucho. Kiedy dotarliśmy na miejsce, wszyscy bez zastanowienia wskoczyliśmy do wody. Po kąpieli udaliśmy się do pobliskiego, luksusowego hotelu. Tam czekała na nas pani przewodnik. Mieliśmy okazję zobaczyć jak mieszkają głowy państwa , które zjechały tu na niedawny szczyt G8 oraz te przyjeżdżające na wypoczynek nad morze. Robiliśmy pamiątkowe zdjęcia a na koniec czekał nas poczęstunek na tarasie. Wieczorem, zostaliśmy zaproszeni do katedry na koncert.
Szósty dzień był dla wielu z nas najciekawszym. Rozpoczął się wyjazdem do Rostocku. Już na samym początku dostaliśmy kilka godzin czasu wolnego, by zrobić zakupy i zapoznać się z miastem. Zakupiliśmy sobie pamiątki, począwszy od kartek pocztowych i słodyczy , przez ubrania, buty a skończywszy na grach komputerowych. Po czasie wolnym, pani przewodnich oprowadziła nas po mieście, zwracając szczególną uwagę na zabytki. Potem, promem popłynęliśmy do Warnemünde. Tam czekała już na nas tak długo oczekiwana wspinaczka. Zostaliśmy zapatrzeni w specjalny sprzęt i mogliśmy już pokonywać wyznaczone etapy, wspinając się po drzewach, skacząc i przechodzić po zawieszonych belkach. Wieczorem wróciliśmy do Bad Doberan.
Siódmy dzień, był dniem odpoczynku. Graliśmy w gry, oglądaliśmy filmy i regenerowaliśmy siły przed następnymi dniami.
Ósmego dnia wybraliśmy się całą grupą na wycieczkę rowerową po powiecie. Podziwialiśmy tamtejsze okolice i dowiedzieliśmy się wielu nowych ciekawych rzeczy o tym mieście. Odwiedziliśmy także hutę szkła i mogliśmy zobaczyć jak wyrabia się kieliszki, szklanki i inne piękne ozdoby. Po powrocie mieliśmy czas wolny.
Dziewiąty dzień rozpoczął się wizytą w ratuszu i spotkaniem z panem burmistrzem miasta Bad Doberan. Następnie poszliśmy na obiad do pobliskiej restauracji. Niestety pogoda tego dnia, nie pozwoliła nam robić nic innego, ponieważ przez czas padał deszcz. Wykorzystaliśmy to i siedząc na hali, przygotowywaliśmy się do wieczornej dyskoteki. Nie obyło się bez specjalnych fryzur, makijaży i dobierania odpowiednich strojów. Nie tylko wśród damskiej części... Wkrótce przyjechali panowie z radia, którzy mieli poprowadzić dyskotekę. Przed dyskoteką zjedliśmy kolację a także wzięliśmy udział w dyskusji podsumowującej tegoroczne spotkanie. Wręczyliśmy sobie prezenty i podziękowaliśmy za tak wspaniale spędzony czas. Później zaczęła się zabawa. Nikogo nie trzeba było długo przekonywać aby bawił się razem z nami, Wszyscy wiedzieliśmy bowiem, że są to już ostatnie chwile spędzone w tym gronie. Zabawa była wspaniała. Na parkiecie nie zabrakło również naszych wspaniałych opiekunów. Była także okazja do udziału w karaoke. Za pomocą odpowiedniego sprzętu za każdym razem rywalizowały ze sobą dwie grupy, które mogły popisać się swoim talentem wokalnym. Zawsze na koniec wygrywał jeden „mikrofon”. Nie obyło się oczywiście bez polskich przebojów. Po dyskotece, wszyscy zmęczeni poszliśmy na materace by chociaż trochę się przespać przed podróżą.
Dziesiątego dnia, wszyscy wstaliśmy bardzo wcześnie. O 7.00 bowiem mieliśmy już pociąg powrotny. Spakowaliśmy się i wszyscy razem poszliśmy na dworzec. Nastąpił czas
pożegnania... Mimo, że znaliśmy się tylko od dziesięciu dni bardzo się wszyscy zżyliśmy i ciężko nam się było rozstać. Wielu z nas, zakręciła się łezka w oku. Ostatnie uściski i słowa na pożegnanie. Obiecaliśmy sobie, że za rok też się spotkamy. Wkrótce przyjechał pociąg. Ze smutkiem wsiadaliśmy do niego. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy... Przez długi czas w pociągu panowała smutna atmosfera. Nie chcieliśmy wracać jeszcze do Polski i rozstawać się ze wszystkimi. Potem zdaliśmy sobie sprawę, że nie ma co rozpaczać bo przecież za rok też będzie wymiana.
Każdemu z nas na pewno na bardzo długo pozostanie w pamięci tych dziesięć dni. Spotkało nas tak wiele przygód i zabawy. Do dziś utrzymujemy ze sobą kontakt listowy. Wspominamy wspólnie chwile spędzone razem. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie równie wspaniale.
Młodzież LO w Czaplinku

 
© 2006-2007 Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Czaplinku
Wszelkie Prawa Zastrzeżone